8/30/2010

domowa owsianka

Symbol dzieciństwa. W wersji proteinowej z otrębami, na mleku, z cynamonem i słodzikiem;)

A taste of my childhood and perfect breakfast when Im on my protein diet-porridge:) with low fat milk, cinnamon and sweetener. yummy!

protal lassi

Kupiłam wodę różaną, wobec tego czas na prawdziwe proteinowe lassi. Mieszam maślankę lub jogurt 0% z kardamonem, słodzikiem, rzeczoną wodą. Schładzam. Pycha!

I just bought rose water, will blend it with 0% yoghurt ( or buttermilk) , cardamon and sweetener to achieve a perfect protein lassi. ( Don't forget to give it some time to chill in a frige). Enjoy!

babeczki proteinowe/ protein muffins


3 kostki chudego twarogu (najlepiej 0%) zmiksowałam ze świeżymi ziołami, skrobią kuku. Dodałam uduszoną w wodzie cebulkę z papryką, kawałki chudej szynki. Piekłam ok 40 minut. Wyszło 10 babeczek. Polecam!

Being on protein diet makes U creative while cooking, unless U want to die bored and hungry;) These protein muffins r easy to make and really worth trying. To prepare 10 of them I mixed 3 cubes of cottage cheese ( 0%) with fresh herbs, kuku starch, then I combined some coooked onion,peppers, low fat ham, mix all together and bake for 40minutes.

8/22/2010

obiad z dwóch dań



..na dzień proteiny plus warzywa. Zainspirowana mizerią Mai zrobiłam sobie swoją, z ogórka, soli i jogurtu 0%. Do tego kawałki wołowiny, które gotowałam dwie godziny, uprzednio pozostawiwszy je na dobę w marynacie z ziół i odrobiny mojego ulubionego sosu sojowego Kikkoman, który kupuję w Kuchniach Świata, a który nie zawiera cukru ni mąki. Wobec tego rekomenduję wszystkim proteinowym.
Do tego obiadu danie drugie, które jest deserem: budyń czekoladowy. Tak tak, proteinowy. Skoro skrobia kukurydziana jest na liście produktów jakoś dozwolonych odrobina od czasu do czasu nie zaszkodzi. W szklance zimnej wody rozpuszczam skrobię, w szklance ciepłej wody rozpuszczam tabletki słodzika i niskotłuszczowe kakao. Gdy dodam zawartość obu szklanek do wrzącego mleka i dobrze wymieszam, powstaje czeko-budyń, cudowny, ciepły, i pozwalający kompletnie zapomnieć o tym, że jesteśmy na diecie!

8/20/2010

daily dose of inspiration

Przeżywacie estetyczne tortury oglądając gazetki reklamowe hipermarketów gdzie plasterki szynki lub schabik z promocji są udekorowane zieleniną i spoczywają w kuszącej pozie na ,,stylowej drewnianej deseczce'' ? -my też.
Oto przykład na to,że da się inaczej.
Prace stylistki jedzenia Lindy Lundgren wyszperana na Fubiz. ( kliknij link, żeby zobaczyć więcej) . Ich hasło o dziennej dawce inspiracji, jest wyjątkowo prawdziwe;)

Fubiz is really a daily dose of inspiration. Linda Lundgren's work shows how pretty regular products from hipermarket can be if only they got some attention from food stylist. To see more visit Fubiz.

8/16/2010

cupcake couture

Lubimy gdy jedzenie przekracza granice kuchni i konsumpcyjności. Ta piękna sukienka wykonana z cupcakes jest tego doskonałym przykładem;)

We find it as a very inspiring when food is not only to eat, but also to look at- just like this stunning dress!

8/15/2010

mizeria

Zastanawiałam się, czy nie przesadzę-poświęcając posta mizerii,ale ta jest tak wyjątkowo pyszna, że należy jej się choć krótka notka. No i gości na naszym stole wyjątkowo często ostatnio.
Mizeria od zawsze kojarzy mi się z dzieciństwem i z wakacjami. Gdy spędzałam je u babci były to ogórki potarkowane cieniutko w plastry, śmietana i zielenina z własnej działki. Gdy szykowała ją mama były to wyraźne,grubsze plastry, jogurt i pieprz ziołowy. A gdy robię ją ja-dorzucam mięte
( sporo tej mięty), cebulkę ( najladniej fioletową, choć na zdjęciu jest biała) koperek i przyprawy-połączenie idealne na upały, tak, że nieomal nie zwracam uwagi już na danie główne ( w tym przypadku to polędwiczki z kurkami).

Cucumber salad its a refreshing and typical Polish addition for summer lunch. This one which I prepared today contained: cucumbers, onion, fresh mint, dill,and salt&pepper.

8/10/2010

proteinowy pasztet

0,7 kg ugotowanego mięsa gulaszowego z indyka zblendowałam drobno z 0,3 kg drobiowych wątróbek, również ugotowanych, w towarzystwie liści laurowych i ziela angielskiego. Dodałam 5 żółtek (jestem uczulona na surowe białko jaj) od kur zielononóżek (oczywiście! hodowla dziadka trzyma się mocno;), gałkę muszkatołową, tymianek, trochę otrąb namoczonych w mleku. Pasztet piekł się godzinę w 200 st. C. Nadaje się na dni czystych protein, ponieważ nie ma w nim warzyw;(

Im so proud of myself that now I know how to bake pate;) I always thought its a quite sophisticated sill, but after all its not that tough. To prepare my pate I cooked 0.7 kg of turkey meat and blended it with cooked poultry's livers. Then I combined 5 yolks ( as I have allergy to eggs white), nutmeg, thyme and some brans soaked in milk. It takes 1h to bake this pate. ts perfect for protein days-in my protein diet,as its completely vegs free.

cubes

Kostki. Kurczak uduszony w zielonej paście curry plus kostki tej samej wielkości, z naturalnego tofu usmażonego na patelni teflonowej z dodatkiem sosu sojowego (kupuję sos firmy Kikkoman, w którym jest tylko soja, pszenica, sól, nie ma mąki ani cukru). Wszystko to leży na galaretce z zielonej herbaty. Dobre!

Cubes for lunch,simple and delicious idea for those who suffer on protein diet:P I cooked chicken in green curry with tofu, and added some soy souce. I served it with green tea yelly. And who said-its not yummy to be on diet? ;)

8/08/2010

tatar z troci

Jestem fanką ryb,ale wybredną. Dobra ryba nie może być wg mnie ani za chuda, ani za tłusta, ani z ośćmi:P Unikam też ryb mrożonych, o ile to oczywiście możliwe. Podczas ostatniego weekendu podróżowałam po Mazurach. W jednej z restauracji, które odwiedziłam w karcie od razu przykuł moją uwagę tatar z wędzonej troci. Zaserwowano go z kaparami,ogóreczkami małosolnymi, cebulą, świeżym razowym chlebem i prawdziwym śmietankowym masłem. To był kolejny dowód na to,że proste i mocne smaki w odpowiednim towarzystwie urastają do rangi kulinarnego wydarzenia i że niestety zdarza im się kryć tyły rozczarowującego dania głównego, jak to miało miejsce w tym przypadku.

When Im travelling I usually try some local food, to have a chance to discover sth new and unique. I just came back from a lovely trip to North-East of Poland, region which is famous for its amazing lakes. And Im happy that I discovered not only beautiful nature but also decent food. Surprisingly not a cake, but tartare from local fish-served with capers, cucumber, onion, freshly baked bread and real butter- made my day on my Bday;)

8/04/2010

namaste

Prawie to zapomniałam, a przecież było to nie tak dawno. Dwa lata temu o tej porze pracowałam w Nude, dublińskiej knajpie, której właściciel, Norman, brat samego Bono, pilnował serwowania organicznych i ekologicznych potraw. Zajmowałam się wyciskaniem soków i przygotowywaniem smoothies. Owoce, owocowe, soki, sok z trawy pszenicznej (niezwykle zdrowy!) - wszystko to dawało niezłe pole do popisu.

Nie wierzę więc, że nie poradzę sobie z proteinowymi drinkami! Najbardziej polecane w tzw naprzemienno-warzywne dni są potrawy, które łączą nabiał czy mięso z warzywami. Słowem, lepsze to niż same warzywa. Skoro tak, wymyśliłam, że będę pić napoje wzorowane na indyjskim LASSI.

Jest tyle pysznych połączeń, które przychodzą mi do głowy: lassi z mlekiem kokosowym, lassi mango-kardamon, lassi banan-bazylia.. Owoce są jednak zakazane, więc trzeba mi szukać mniej uczęszczanych dróg.

Myślę o lassi z kardamonem. Z ogórkiem, selerem i imbirem. Z najróżniejszymi przyprawami. Dziś jednak miałam ochotę na słodkie lassi. Zaparzyłam ćwierć szklanki miętowej herbaty, wystudziłam, zblendowałam z dwoma szklankami maślanki milkland (najtańsza, i ma zaledwie 0,8%), świeżymi listkami mięty. Dorzuciłam słodzik. Tym razem byłam zadowolona i z efektu, i z ekstremalnie krótkiego czasu, potrzebnego na przygotowanie. Wyobraźnia pracuje, motywacja skacze, kilogramy lecą w dół.

Być jak Julia Powell ?

365 days
524 recipes
1 tiny apartment kitchen

Tak brzmi podtytuł książki "Julie&Julia", w której Julia Powell opisywała swoje zmagania z francuskimi przepisami Julii Child. Wprawdzie w fazie drugiej diety proteinowej mam być tylko jakieś 36 dni, niemniej czuję na sobie ciężar podjętego wyzwania. Kilkadziesiąt dni, kilka dozwolonych produktów, milion zakazanych produktów, całe mnóstwo nadpobudliwych kubków smakowych.

Jestem smakoszem, byłam nim od dziecka. Ostatnio podczas spaceru po Warszawie zgłodniałam; w sklepie obok z rzeczy dozwolonych w diecie Dukana były tylko upiorne serki wiejskie light. Siedziałam na ławce, wcinałam serek, a po twarzy, ku przerażeniu mojego lubego, ciekły mi łzy.

Z drugiej strony bycie smakoszem niekoniecznie jest tożsame z obyciem w sztuce gotowania. Tako rzecze Balzak, i patrząc na mnie, trudno nie przyznać mu racji, przynajmniej jeśli chodzi o mnie, osobę, która lubi jeść, lubi gotować, ale niekoniecznie potrafi dobrze gotować. Człowiek jest zbyt niedoskonały, by jednocześnie łączyć kilka szlechetnych skłonności. Człowiek, który miałby zarazem zalety znawcy sztuki kulinarnej i smakosza, byłby prawdziwym fenomenem - napisał autor Komedii ludzkiej.

Dlaczego o tym piszę? Męczy mnie jedzenie potraw-atrap, wyrobów p o d o b n y c h do oryginału. Męczą mnie przepisy zaczynające się od słowa z a s t ą p. Dieta proteinowa, nie wiem, czy zresztą nie jak każda z diet, to mentalna wyprawa do czasów PRL-u: tego nie ma, to zastąp tamtym. Odpowiedniki, ekwiwalenty, wyroby czekoladopodobne. Tym bardziej to trudne, że wszystko jest na półkach, dostępne, a jednak niedostępne z innych powodów.

Myślę, że od jedzenia można się uzależnić, jak od każdej innej przyjemności. Anonymus overseas to problem na Zachodzie szeroko dyskutowany. Granica między obsesją a zdrową fascynacją jest cienka i trudna to nakreślenia. Przynajmniej dla mnie. Kiedy smakoszostwo przestaje być miłą dyspozycją zmysłów, a zaczyna być problemem? Nie wiem.

Po to też ta dieta: by trochę sobie to utrudnić, poszukiwać nowych rozwiązań, uczyć się żywieniowej dyscypliny. Nie lubię półśrodków i nie będę piekła "dukanowych chlebków". Jeśli nie mogę jeść chleba, nie będę jeść jego atrap. Jeśli nie można używać oleju, przestanę przygotowywać potrawy wymagające smażenia. I tak dalej.

Prawdziwe. Nieskomplikowane. Niewydumane. Łatwo dostępne. Przyjazne i zdrowe. Takie powinno być jedzenie według mnie i takie zamierzam jeść. Obejrzałam dziś w domu dwie książki kucharskie. Jedna była o kuchni francuskiej w starym dobrym stylu: ciężkiej, skomplikowanej, wykwintnej. Druga przedstawiała filozofię sieci Wagamama ze zdrową, szybką, świeżą azjatycką kuchnią, zgodną z 'kaisen' - metodą małych kroków, które wiodą Cię do celu.

Chcę kochać jedzenie, ale miłością zdrową, znającą umiar i harmonię. Tak mi dopomóż bóg.

Krem cukiniowy

2 cukinie
1 cebula
1 ząbek czosnku
pół szklanki liści bazylii
garść fasolki szparagowej
bulion warzywny (nie z kostki)

keks z jogurtu 0% i bazylia do przybrania

paprika corps

Pieczone ciała papryki z duszą z postaci cuknii, kurczaka i cebuli, które uparowały się uprzednio w dużej ilości ziół, głównie prowansalskich.

proteinowo

Cytrynowy kurczak na parze. Kawałki kurczaka, sól, pieprz, plastry cytryny, kawałki trawy cytrynowej, mięta. Aromatycznie, acz ascetycznie. Takiego kurczaka zjadłam w fazie I diety proteinowej. Z dodatkiem warzyw z powodzeniem nadaje się także dla fazy II.

zucchini tagliatelle

Znacie bloga Chocolate&Zucchini? Głupie pytanie, raczej retoryczne. Blog ma już siedem lat, a jego nazwa widnieje gdzieś u szczytu listy lektur obowiązkowych w kategorii kulinarnych blogów. Clotilde, dziś trzydziestolatka, tłumaczyła, skąd taka nazwa: cukinia, bo odzwierciedla jej miłość do zdrowych i świeżych produktów. Czekolada, bo słodka i kusząca. Dopiero później czytelnicy uświadomili autorkę, że z tytułowych dla jej bloga produktów da się zrobić ciasto. Cukiniowo-czekoladowe. MUSI BYĆ PYSZNE. Zawsze obiecuję sobie, że je zrobię, ale miłość do cukinii w słonej wersji odnosi kolejne małe zwycięstwo.

Od kilku dni jestem na diecie proteinowej i to ciasto-emblemat chodzi za mną - z oczywistych względów - jeszcze bardziej niż zwykle. Obmyślam, może uda mi się zrobić jego atrapę z dozwolonych składników. Tymczasem jednak zamieszczam przepis na dobrą cukinię, to jedno z ostatnich dań, jakie zjadłam byłam przed dietą, która otworzyła przede mną smutne i mało hedonistyczne królestwo chudych serów, mleka, jaj, mięsa i ryb. Nieudanych proteinowych serników i pasztetów bez dodatku bułki i warzyw. Puszek tuńczyka jako jedynego pokarmu dostępnego "na mieście". Coli light z, jak to mówi mój chłopak, "posmakiem pustki".

Nie chcę jednak za bardzo narzekać. W każdym szaleństwie jest metoda, a improwizacja poddana regułom potrafi być nieziemsko twórcza. Skoro zasada ta działa w teatrze, zatrybi też w kuchni. Muszę się tylko trochę bardziej postarać;)

A w międzyczasie..wycięte obieraczką do marchwi paski stworzyły przysmażone krótko na oliwie cukiniowe tagliatelle z makaronowymi wstążkami i bazyliowym pesto. Ekspresowe i pasuje do wina i letniego popołudnia.

czuć miętę

Dalszy ciąg moich lipcowych reminiscencji smakowych. Na naszym stole była więc też sałatka z arbuzem - w arbuzie. Nie podaję przepisu, bo w internecie pełno jest refleksji na ten temat. Chcę tylko zaznaczyć, że nigdy nie wierzyłam za bardzo w połączenie arbuza i cebuli. Wydawało mi się dość perwersyjne. Warto było jednak udrzucić uprzedzenia: arbuz + czerwona cebula + świeża mięta + ser feta + sos miodowy = ideał na letnie upały!

my blueberry nights

Tegoroczny lipiec był dla mnie wyjątkowo jagodowy. Udało nam się kupić naprawdę dużo jagód. Większość z nich została skonsumowana od ręki oraz zamknięta w słoiki. Te, które się uchowały, trafiły do przecudnej sałatki, której inspiracją była sałatka z jagodami z Kwestii Smaku. Moja sałatka to jak zwykle raczej luźna wariacja wokół prototypu;)

Sałatka z jagodami
awokado
jagody
ser blue cheese
listki świeżej bazylii
sos: miód, sól, pieprz, ocet balsamiczny

soundtrack tutaj